11 gru 2014

Koniec Prolink.pl?

W ostatnim czasie, jak grom z jasnego nieba, spadła wiadomość o zawieszeniu działalności przez giełdę linków Prolink.pl. W świecie seo odbiło się to szerokim echem. To niezbyt dobra informacja, zarówno dla Wydawców jak i Reklamodawców. Jak się jednak okazuje, powody zawieszenia działalności bynajmniej nie są błahe. A za całym zamieszaniem stoi oczywiście... Google.

Giełda linków Prolink.pl, należąca do spółki LeadBullet, rozpoczęła działanie w lutym 2011 roku. Podstawowym zadaniem platformy było wsparcie pozycjonowania i jednocześnie umożliwienie Wydawcom stron internetowych (blogerom) generowania zysków ze swoich witryn. Dość powiedzieć, że w chwili obecnej znajduje się na niej ok. 2350 prawdziwych stron internetowych. Zasada działania giełdy była prosta. Jej zadaniem było łączenie Wydawców z Reklamodawcami. Osoba posiadająca własną witrynę (blog, serwis), udostępniała na niej powierzchnię reklamową. Reklama miała postać linków tekstowych. Miejsce na reklamę, na wybranej stronie, wykupowali Reklamodawcy, rejestrujący się na Prolink.pl. Im bardziej wartościowa strona, tym większy zysk dla Wydawcy, a koszt dla Reklamodawcy. Wedle statystyk, z usług giełdy linków, korzystało aż 450 firm, które umieszczały swoje reklamy na stronach znajdujących się w bazie.

Czy powyższe działanie można nazwać skuteczną formą pozycjonowania? Nie da się ukryć, że linki wykupione na giełdzie miały moc i przyczyniały się do wzrostu pozycji stron Reklamodawców. Platforma zatem spełniała swoje zadanie. A korzyści z tego odczuwali wszyscy. Oprócz Google.

Walcząc ze spamem

Nie trzeba dużej wiedzy z zakresu pozycjonowania, aby domyślić się, że działania giełdy linków były niezgodne z wytycznymi wyszukiwarki Google. Prędzej czy później musiał zatem nadejść kontratak. Google już na początku roku rozpoczęło swoją krucjatę wymierzoną w handel linkami. Wtedy to usunięto ok. 50% witryn internetowych, które publikowały linki naruszające wytyczne Google. Kolejnym sygnałem do ataku był początek wakacji. Omawiane działania były wymierzone przede wszystkim przeciwko platformom, które proponowały sprzedaż linków, ale na stronach o niskiej jakości (strony spamowe, witryny z automatycznie generowaną treścią).

prolinkTrzecie uderzenie miało dużo poważniejszy wydźwięk. Oto bowiem Google postanowiło ukarać strony bez względu na ich jakość. I to było cios wymierzony prosto w serce Prolink.pl. Do tej pory giełda linków uważała się za nietykalną, właśnie ze względu na wysoką wartość serwisów znajdujących się w jej bazie. Niestety okres ochronny bezpowrotnie minął.

Powiadomienia od Google otrzymali zarówno Wydawcy jak i Reklamodawcy. Regulamin wyszukiwarki wyraźnie zabrania zarówno sprzedawania, jak i kupowania linków.

Dość znamienny w całej sytuacji jest fakt, że pod koniec września 2014 roku z funkcji prezesa spółki LeadBullet S. A. zrezygnował jej założyciel, Włas Chorowiec. Od tego momentu dla spółki nastały trudne czasy. A ich wyrazem są działania Google, które doprowadziły do zawieszenia działalności (24 listopada) giełdy linków Prolink.pl.