15 sty 2015

Google nie daje za wygraną w walce z piractwem

Rozwój internetu i jego powszechność, przyczyniły się do zwiększenia tzw. piractwa. Nielegalne treści w postaci programów, plików itd. można znaleźć w sieci niemal na każdym kroku.

Na akcję, zazwyczaj przypada reakcja, toteż obecnie w wirtualnym świecie obserwujemy swoistą wojnę wypowiedzianą piratom. Google usuwa milionowe ilości linków zawierających odnośnik do nielegalnych treści. Przeszukując sieć pod kątem treści chronionych prawami autorskimi, niejednokrotnie natkniemy się na informację o usunięciu danych materiałów, ze względu na prośbę właścicieli tychże danych.

Piraci nie mają ułatwionego zadania. Chyba wszyscy pamiętają spektakularne zniknięcie całego serwisu The Pirate Bay. Najsłynniejsza wyszukiwarka na świecie, idzie w sukurs właścicielom treści chronionych prawami autorskimi. Google uruchomiło specjalny system DMCA, dzięki któremu można zgłaszać treści podejrzane o złamanie praw autorskich i udostępnienie ich bez zgody właściciela. Sami dysponenci tychże praw, ochoczo z tego systemu korzystają. Współpraca między Google, a autorami treści/dysponentami praw autorskich, przebiega wzorowo. Według informacji podanych przez Torrent Freak, tylko w zeszłym roku zgłoszono prośbę o usunięcie ponad 345 milionów stron, które miałyby zawierać nielegalne treści. To o 75% więcej zgłoszeń, jakie odnotowano w roku wcześniejszym. Nietrudno wysnuć wniosek, że zwiększenie liczby zgłaszanych stron jest naturalną odpowiedzią na zwiększoną liczbę zamieszczanych nielegalnych treści.

Wzrost piractwa nieuchronnie skutkuje spadkiem wpływów, jakie odnotowują artyści. Wystarczy wspomnieć o drastycznie zmniejszonym limicie ilości wymaganych sprzedanych egzemplarzy albumu, żeby otrzymać tzw. złotą czy też platynową płytę, które stanowią swego rodzaju uhonorowanie za wysoką ilość kupionych krążków przez odbiorców. Wiele osób zainteresowanych danymi plikami, mając dostęp do darmowego ich pozyskania, rezygnuje z ich zakupu.

Nie dziwi zatem walka wypowiedziana piratom przez autorów. System usuwania nielegalnych treści udostępniony przez Google jest przydatny dla autorów, jednakże stanowi duże wyzwanie dla właścicieli serwera. Według danych Torrent Freak, w 2014 roku odnotowano 345169134 wniosków o usunięcie stron, które miały zawierać nielegalne treści. Każde podanie należy rozpatrzeć i sprawdzić czy rzeczywiście wskazana witryna łamie prawo. Dla kontrastu, warto zaznaczyć, że w 2008 roku, skorzystano z systemu DMCA zaledwie kilkadziesiąt razy. To ukazuje rośnięcie skali zjawiska, o jakim mowa. Większość wniosków rozpatrywana jest pozytywnie. Wtedy, dana strona znika z sieci, a po kliknięciu w odnośnik, który powinien przekierować do jej zawartości, internauta otrzymuje informację o usunięciu strony z powodu złamania ustawy o ochronie praw autorskich.

Usuwanymi stronami są zazwyczaj te, korzystające z domen oferujących bezpośredni transfer plików z witryny. Zjawisko niemal w ogóle nie dotyczy tzw. programów p2p, jak np. Torrent, a wnioski o usunięcie linków stanowiących źródło do transferu za pomocą wyżej wymienionego programu, wpływają wyjątkowo rzadko.

pirate bayNajczęściej zgłaszanymi serwisami, które odnotowały ponad 5 milionów wniosków o usunięcie są 4shared.com, a zaraz za nim rapidgator.net i uploaded.net. Domeny te, z założenia miały być wykorzystywane jako coś na wzór wirtualnego dysku, do gromadzenia swoich danych. W rzeczywistości jednak, są wykorzystywane do udostępniania plików innym użytkownikom.

Najczęściej, zgłoszenia wniosków o usunięcie odnośników z listy wyszukiwania, dotyczy stron, oferujących pliki muzyczne. Najbardziej aktywna w zgłaszaniu do likwidacji stron z nielegalnymi treściami, była brytyjska grupa BPI. Tylko w zeszłym roku zgłosili ponad 60 milionów wniosków.

Mimo licznie zgłaszanych wniosków i zdecydowanej reakcji Google, przejawiającej się uznawaniem próśb, skala problemu piractwa wciąż jest ogromna, a właściciele szukają nowych dróg walki z problemem. Pytanie tylko do czego może to doprowadzić? O ile walka z piractwem wydaje się słuszna, przede wszystkim z punkt widzenia autorów/wydawców, o tyle, nie chcielibyśmy, żeby sytuacja osiągnęła absurdalną postać, kiedy to zamykane będą strony, które w żadnym stopniu prawa nie łamią. A, że radykalizmy często prowadzą do przekroczenia granicy, toteż radykalizowanie walki z zamieszczaniem nielegalnych treści, może przyjąć niebezpieczną formę.