3lut2016

Czy agencje SEO mogą zagwarantować pozycję w wyszukiwarce?

Uwaga, prawda może zaboleć: żadna firma zajmująca się pozycjonowaniem nie ma takiej mocy, żeby zapewnić klientowi określoną pozycję w wynikach wyszukiwania. Agencje SEO nie ustalają algorytmów kontrolujących wyszukiwarki, a jedynie podejmują pewne działania, które są pozytywnie odczytywane przez owe algorytmy. Przyjrzyjmy się tej sprawie nieco bliżej.

 

Jak to wygląda w świetle prawa?

Usługi świadczone przez agencje SEO podlegają tzw. umowom starannego działania. Żeby dobrze zrozumieć ten mechanizm, trzeba znać drugą stronę medalu, czyli specyfikę umowy rezultatu. Przy okazji umowy rezultatu (jaką zawieramy np. z serwisem komputerowym, który zdecyduje się naprawić nasz laptop, czy z krawcową zobowiązującą się uszyć garnitur) liczy się efekt, na jaki umawiają się obie zainteresowane strony. Bez uzyskania ustalonego wcześniej rezultatu nie można mówić o wywiązaniu się ze zobowiązania.

Do wypełnienia umowy starannego działania wystarczy podjęcie czynności zawartych w jej nazwie. Na takiej zasadzie działają lekarze, obrońcy sądowi, detektywi czy firmy SEO. Wynagrodzenie może być różne w stosunku do osiągniętych wyników, ale samego rezultatu nie da się zagwarantować. Nawet agencja z ogromnymi sukcesami, która od wielu lat buduje swój wizerunek w branży, nie może niczego obiecać. Dzieje się tak dlatego, że pozycja w wynikach wyszukiwania nie zależy tylko od działań podejmowanych przez firmę, ale od wielu zewnętrznych czynników wymykających się spod kontroli.

 

Agencja SEO nie wie wszystkiego

Po pierwsze – agencja nie może kontrolować wyników wyszukiwania. Jedynym podmiotem, który ma władzę nad wynikami, jest właściciel danej wyszukiwarki, przy czym rozchodzi się tu w 98% o Google Inc. Nawet jeśli firma SEO zrobi wszystko co w jej mocy i spełni każde (znane jej) wymaganie Google, wciąż możemy mówić jedynie o prawdopodobieństwie korzystnej pozycji. Pełną gwarancję można by było uzyskać tylko i wyłącznie od Google.

Działanie algorytmu wyszukiwarki to nie jedyna rzecz, o której agencje SEO mają mgliste pojęcie. Nie posiadają one wiedzy także o nadchodzących zmianach w ustalaniu wyników wyszukiwania. Dziś po wpisaniu danej frazy oczom internauty ukazują się naturalne wyniki, ale i mapy, profile Google+ i linki sponsorowane. Żaden pracownik SEO nie może podpisać gwarancji, że kolejność wyświetlanych wyników będzie zawsze taka sama. Wszystko może się zmienić, a odpowiadać za nowe trendy będą szefowie Google. Ponadto agencja pozycjonująca nie ma pojęcia o tym, co robią w tym czasie inne konkurencyjne firmy. Co w sytuacji jeśli kilka, kilkanaście albo kilkaset witryn włączy się w wyścig o pierwsze pozycje? Czy każda agencja obsługująca tych klientów może im zagwarantować murowany sukces?

 

Błędy wpływające na obniżanie pozycji

• Błędy na stronie, które ograniczają widoczność dla Google

Nie trzeba wiele, żeby ograniczyć dostęp do strony wyszukiwarkom. Wystarczy niewłaściwy zapis w pliku robots.txt, źle skonstruowane nagłówki przesyłane przez serwer albo feralne tagi html, które nie pozwalają na odwiedzanie albo indeksowanie podstron. Drobne błędy programistów lub koderów mogą obniżyć pozycję witryny w wyszukiwarce albo całkowicie ją z niej wykluczyć.

 

Błędy w działaniu algorytmu Google

Przy algorytmie Google majstruje się tak intensywnie, że nie sposób zapobiec pewnym popełnianym przez niego błędom. Czasem strona znika z wyników wyszukiwania bez żadnej wyraźnej przyczyny, ponieważ algorytm omylnie rozpoznał ją jako spam i nałożył na nią bana. Wtedy trzeba skontaktować się z Google, a rozpatrzenie sprawy może trwać nawet kilka miesięcy, na które agencja SEO nie ma żadnego wpływu.

 

Błędy w dostępności strony

Pozycjonowanie to nie wszystko – strona musi przede wszystkim działać i być dostępna. Żadna baza linków ani sprytne słowa kluczowe nie pomogą, jeśli nie opłacimy domeny (lub źle ją skonfigurujemy), wystąpią błędy w infrastrukturze sieciowej albo nie zapłacimy za serwer (a i ten czasem przestaje działać z zupełnie niezależnych powodów). Jeśli strona jest niedostępna, nie widzą jej także roboty wyszukiwarek.

 

Sprzeczne interesy, czyli szkodzenie z premedytacją

Agenci SEO mogą wylewać z siebie siódme poty, żeby zgodnie z umową dołożyć „starannych działań” do osiągnięcia wymarzonej przez klienta pozycji. Niewykluczone jednak, że ktoś w tym samym czasie podejmie działania zupełnie odwrotne. Nieuczciwa konkurencja może depozycjonować tę samą stronę, nad którą pracuje wynajęta firma. Ponadto w sieci roi się od hakerów i spamerów, którzy atakują poszczególne strony, niejednokrotnie całkowicie je zamrażając. Czy agencja może mieć stuprocentową pewność, że na witrynę klienta nie czyha ktoś o sprzecznych interesach? Otóż – nie, co jeszcze raz potwierdza tezę o niemożności gwarancji dobrej pozycji w wynikach wyszukiwania.

 

Skąd więc zapewnienia o pozycjach w TOP10, TOP5 a nawet TOP3?

Często stosowana gwarancja efektu działania jest praktykowana tylko i wyłącznie z powodów marketingowych. Przypomina to błędne koło: kiedy jedna agencja SEO reklamuje się takim hasłem, te, które tego nie robią, automatycznie mają mniejsze szanse na zwabienie klientów. Potencjalny przedsiębiorca prędzej zdecyduje się na usługi firmy, która umieści gdzieś informację o gwarantowanych wynikach. Dlatego coraz więcej agencji decyduje się na małe kłamstewka. Niestety nie są one podparte umową prawną, a przede wszystkim nie sprawdzają się w praktyce.

 

 

 

 

Pozycjonowanie a linki sponsorowane

Wszyscy właściciele firm zdają sobie chyba obecnie sprawę, że tak naprawdę bez zaistnienia w przestrzeni internetowej nie są w stanie skutecznie funkcjonować w rzeczywistości – a z...