17 paź 2019

Po co stosować hashtagi? Krótka historia #

Hashtag to przede wszystkim domena Twittera, to właśnie tam rozpoczął się trend na tagowanie. Czym jest słynny „hashtag”? To znacznik, którym poprzedzamy daną frazę, post, hasło czy komentarz, dzięki czemu klikając później w tagowanie, które Cię zainteresowało, otrzymasz ogólną listę postów przyporządkowanych do danego hashtaga. Ułatwia to zlokalizowanie w Internecie dyskusji na dany temat. Po kliknięciu pozwoli on śledzić wszystkie komentarze dotyczące wątku, z którym chcesz być na bieżąco.

Skąd w sieci pojawił się, ten z pozoru niewinny, znacznik? Wszystko zaczęło się od wpisu Chrisa Messyny, byłego pracownika Google, który w 2007 roku zadał swoim fanom na Twitterze pytanie: "A co myślicie o tym, by używać znaku "#" i w ten sposób grupować dyskusje?". Koncepcja bardzo szybko się przyjęła i jak to bywa z dobrymi pomysłami w sieci, szybko rozprzestrzeniła się na Twitterze wśród stale powiększającego się grona jego użytkowników. Już po kilku miesiącach, w październiku 2007 roku, hashtagi pokazały, że mogą świetnie spełniać funkcję gromadzenia wątków – popularny stał się wtedy tag #sandiegofire, którym posługiwali się amerykańscy internauci podczas pożaru lasów w San Diego.

hashtagWyczuwając trend, Twitter od 2 lipca 2009 roku połączył hashtagi w tweetach z wyszukiwarką słów oznaczonych hashtagiem. Jak to wygląda w praktyce? Twitter nazywa hashtagi „tematami” Twoich wpisów. Jeśli jednocześnie jest on stosowany przez dużą ilość osób, zaczyna być traktowany jako „trend”. Te z kolei prezentowane są na stronie głównej Twittera, dzięki czemu są widoczne dla przebywających tam użytkowników. W 2010 roku hashatagi obecne były już w 11% wszystkich tweetów, także w tematach najwyższej rangi – słynne stały się tagi wykorzystane w kampanii prezydenckiej w USA, w której sztab Baracka Obamy, walczącego o drugą kadencję, rozpoczął na Twitterze akcję #whatsRomneyhiding (co ukrywa Romney?). Na ripostę Republikanów nie trzeba było długo czekać – błyskawicznie odpowiedzieli na to znakiem #whatsObamahiding.

Badania zrealizowane przez firmę RadiumOne pokazują, że hashtagi używane są przez ¾ użytkowników social media. Obecne są już nie tylko na mikroblogach, typu Twitter, ale od roku także na Facebooku, a także serwisach skupionych na wizualnym przekazie, takich jak Pinterest czy Instagram.

Choć entuzjastów tagowania, dosłownie wszystkiego, jest całkiem sporo, to specjaliści od komunikacji społecznościowej wielkich wydarzeń sportowych czy kulturalnych nie nadużywają tego rozwiązania. Flagowym przykładem utonięcia wartościowego contentu, spowodowanego przez nadużywania hasha, były rozgrywki Super Bowl. Tag #SuperBowl, pojawił się w sieci aż 3 miliony razy, co praktycznie uniemożliwiło użytkownikom znalezienie wartościowych treści. Wnioski są jednoznaczne – taguj swoje treści, ale z umiarem.